wtorek, 14 kwietnia 2015

#23 Wieczność

"Podołaj zaginając czas na twoją korzyść..."



Dzisiejszy dzień w Fortecy zaczął się bardzo miło. Rano obudziło mnie piękne słońce wpadające do mojej chaty przez okno, którego nie zasłaniam na noc gdyż bardzo lubię podziwiać gwiazdy przed snem słuchając pięknej relaksacyjnej muzyki ludowej z mojej wspaniałej pozytywki wykonanej dla mnie ręcznie przez mojego zmarłego na wojnie wuja. Wstałem niezwykle wypoczęty i zjadłem pyszne śniadanie. Moje ulubione danie to jedno jajko na miękko i jedno na twardo. Po tak wspaniałym posiłku byłem pełen energii więc postanowiłem, że ten piękny dzień wykorzystam na wystruganie nowej ławki do mojego ogródka. Już dawno miałem się za to zabrać ale jakoś nie miałem ochoty. Gdy już myślałem, że praktycznie wykorzystam ten cudowny dzień nagle ktoś zapukał do drzwi. Podszedłem, otworzyłem i dostrzegłem stojącego przed nimi Bambulosa - mojego starego przyjaciela.
-O! Bambulos. Co ty tu robisz? Miło cię widzieć po tylu latach.
-Mi również. Jestem właśnie w trakcie wędrówki do komnaty wieczności.
-Komnaty wieczności? Czemu musisz tam iść, to strasznie niebezpieczne?
-Wiem, ale to bardzo ważna misja. Nie mogę iść jednak sam, potrzebuję ludzi. Czy jesteś w stanie mi pomóc?
-Oczywiście, że pomogę. Pójdziemy jeszcze po Waldka. Mieszka nie daleko i przyda nam się.
-Dziękuję bardzo.
-Nie ma sprawy. Chodźmy.
-To dom Waldka. Pogadam z nim.
-Dobrze, poczekam.
Naprawdę mi się tu dziś podoba. To pewnie nasila się przez to, że być może to ostatnie piękne miejsce jakie widzę. Komnata wieczności jest bardzo niebezpiecznym miejscem. Nie chcę okazać tego na zewnątrz, ale w środku czuję ogromy niepokój. W porównaniu do mocy wieczności jesteśmy bezsilni. Muszę jednak być dzielny i zrobić to dla mojego ojca.
-Już jesteśmy. Waldziu zgodził się iść z nami.
-Dziękuję wam bardzo.
-Czy możesz teraz opowiedzieć w jakim celu musisz tam iść?
-Muszę uratować mojego ojca. Został on pochłonięty przez wieczność. Czas przestał dla niego płynąć. Słyszałem, że ludzie zatrzymani w czasie zachowują świadomość, ale nie mogą wykonywać ruchów.
-To prawda. Musimy go wyciągnąć jak najszybciej.
-Czy ktoś z was już to robił. Ja nigdy tam nie byłem.
-Ja też nie. Słyszałem tylko, że to straszne miejsce z opowieści. A ty Waldku?
-Tak. Wiem co należy robić sam kiedyś wyciągałem mojego ojca. Poradzimy sobie.
-Mam nadzieje. Tak strasznie by mi go brakowało.
-Nie martw się. Wrócimy żywi z twoim ojcem.
Po przejściu wielu kilometrów. Pokonując góry i lasy. Dotarliśmy na miejsce. Komnata wieczności już z zewnątrz wyglądała strasznie. Serce podeszło mi do gardła. Byłem przerażony. Jedyne co przychodziło mi do głowy to to, że na pewno nie wyjdziemy żywi. Nie chciałem tam umrzeć i zostawić wszystkiego. Nigdy nie przeżyć już żadnej nocy, nie poczuć bólu i nie zaznać szczęścia. Świat jest ciemny i zimny ale nie chciałem go zostawiać. Smutek zatopił się głęboko w mojej krwi. Myślałem o tych, których kochałem. Modliłem się, żeby mnie nie opłakiwali, przecież to nie była by ich wina. Napisałem już nawet krótki pożegnalny list: "Odszedłem. Proszę nie idźcie za mną. Gdy mnie nie będzie wszystko będzie w porządku. Nie mam już więcej tchu. Dusza opuściła moje serce." Na szczęście moje czarne myśli okazały się błędne. Wszystko poszło nam bardzo sprawnie. Doświadczenie Waldka sprawiło, że dokładnie widzieliśmy jak mamy postępować. Po pokonaniu ogromnej ilości strażników udało nam się dojść do bańki wieczności i wyciągnąć z niej ojca Bambulosa. W pogodnych nastrojach wszyscy wróciliśmy i urządziliśmy przyjęcie. Sam nikt z nas nie dał by rady. Razem jednak udało nam się to osiągnąć.