"Zmienność przyszłości kamuflażem przeszłości..."
Chciałbym przyjrzeć się sztucznemu słońcu bliżej. Mogło by to pomóc w badaniach. W zasadzie to mijają dni a ja cały czas nie mam gotowego planu. Nie wiem czym jest sztuczne słońce. Od tysięcy albo i więcej lat nie mieliśmy żadnego kontaktu z krainą ciemności. Sam nie wiem czemu nikt nie prowadził wywiadu wśród naszych największych i właściwie jedynych wrogów.
Nie wiemy przez to jaką technologią dysponują. Można przypuszczać, że rozwinęli się o wiele bardziej skoro wstanie byli zbudować sztuczne słońce. To rodzi moje największe obawy. Nie wiadomo jaką broń udało im się stworzyć i czy nie dysponują taką, że zniszczą nas wszystkich w mgnieniu oka. Nasze próby walki z nimi mogą okazać się zbędne. Na pewno nie zostali w tyle, muszą być świadomi swojej siły skoro odważyli się z nami zadzierać. Naszą jedyną przewagą jest fakt, że pewnie nie są świadomi, że się czegokolwiek domyślamy. Z idealnym planem może nam się udać. Dziś muszę przyjrzeć się temu ich słońcu w przybliżeniu. Wymyśliłem w tym celu specjalne urządzenie. Nazwałem je świetlikiem powidoku. Może ono przybliżyć obiekty znajdujące się bardzo daleko i ukazać ich bliski obraz na tarczy. Wszystko było by gotowe ale potrzebuje jeszcze piaskowego eliksiru. Zdobyć go można tylko w jeden sposób. Ukraść go wiedźmie mieszkającej w lesie. Pójdę tam z Edim będzie zabawa jak za starych dobrych czasów. Droga do niego jednak chwilę potrwa więc to idealny czas na krótką opowieść.
Dawno temu w felernej fortecy żyła sobie dziewczynka, która miała maskotkę. Bardzo ją kochała i żyła z nią tak przez wiele lat. Ale pewnego dnia dostała pieska i o maskotce właściwie zapomniała. Maskotka z braku miłości stała się zła i zaczęła przytulać wszystko tak mocno, że aż dusiła.
O jesteśmy na miejscu.
- Edi panie jest sprawa!
- Mów Bomi, o co chodzi?
- Masz ochotę, żeby okraść starą wiedźmę?
- Tą w lesie?
- Dokładnie.
- No to oczywiście, że tak. Tylko zdejmę te frajersy i możemy lecieć.
- Wiedziałem, że się zgodzisz.
- No jasne, na pewno będzie super!
- Też sądzę właśnie w ten sposób agencie E.
- Ty już przesiąkłeś tymi agentami.
- A jakże by inaczej.
- Dobra co mi tam dziś możesz tak mówić.
- Yeah!
- Biegnijmy!
- Nie trzeba, lepiej nie zwracajmy na siebie uwagi.
- Dobra, teraz wytłumacz mi co i po co trzeba jej ukraść agencie Bomi.
- Oczywiście. Potrzebujemy piaskowego eliksiru, aby dokończyć moje urządzenie, które wykorzystam do badań nad sztucznym słońcem. Bez tego nie będę mógł przygotować planu.
- Rozumiem. W takim razie pełne skupienie i koncentracja. Los fortecy jest w naszych rękach!
- Niby tak, ale obawiam się, że kraina ciemności za bardzo rozwinęła swoją wojenną technologię abyśmy zdołali ich pokonać.
- No co ty, przecież to kretyni.
- Tak może było, a może tak znamy ich z opowieści. Nie wiesz jaka jest prawda.
- Bomi brachu, nie martw się damy sobie radę.
- Obyś miał rację Edi, obyś miał rację.
- Słyszałeś o pani Susłak?
- Tak jest sparaliżowana.
- Jedyne co robi to oddycha przerażające.
- Słyszałem, że dręczy ją jakiś osiłek.
- Tak ten stuknięty syn Powabnych.
- Nie rozumiem tego człowieka niczego mu nie brakuje czemu on taki jest.
- Jest taki bo niczego mu nie brakuje, straże nic mu nie zrobią doktor Furman udaje, że nie widzi obrażeń.
- To okropne oby szybko umarła nie ma potrzeby się męczyć, nie zasłużyła na to.
- Doktor powinien to załatwić ale chyba jest zbyt przerażony tą sytuacją, obawia się Powabnych.
- To nie do pomyślenia. Forteca nigdy nie była tak okrutnym miejscem.
- Chyba się zbliżamy co nie agencie B.
- Tak już widać jej chatkę, zaraz ją obrobimy.
- Jaki masz plan?
- Tak jak zawsze ja pukam do drzwi i pytam co ma na sprzedaż, a ty wchodzisz tylnym oknem, bierzesz co trzeba z półki z zakazanymi miksturami nie na sprzedaż i uciekasz. Ja się żegnam i cię doganiam.
- Hahaha działa za każdym razem.
- That's what she said!
- Hohoo uuuuu.
- Dobra przystępujemy do akcji idę pukać ty dajesz od tyłu.
- Ta jest B.
Puk Puk
- Czego tu chcesz!?
- Jestem wędrowcem szukam mikstury na odrodzenie sił.
- Mam różne.
- Co by pani poleciła.
- Nie wiem no może wywar z hibiskusa, a może...
Tymczasem u Ediego...
Jak dobrze znowu zwinąć nielegalną miksturkę. Nie byliśmy tu już kupę lat. Zawsze sprzedawaliśmy skradzione mikstury po kątach i wydawaliśmy żetony na głupoty. Gdzie to też było to okno. O tutaj jest! Mała gałązka, zginamy w pół, pod okno, odhaczmy dzyndzel i gotowe. Ooooo kiedyś wchodziło się tu łatwiej. Gdzie jesteś eliksirze? Eliksir hiperboliczny, zapach kadzidła, smecta forte, rany to też jest zakazane!?, vita buerlecithin, eliksir pożogi, Mateusz, piaskowy eliksir. O tak tego szukałem, już jesteś mój. Uciekamy.
- Bomi, akcja zakończona!
- Żegnam, miłego pędzenia eliksirów. Już lecę Edi!
- Dawaj dawaj!
- Ooooo tak stara dobra akcja!
- Brakowało mi tego! Trzymaj eliksir!
- O to właśnie chodziło. Teraz badania ruszą pełną parą.
- Będę czekał na znak!
- Widzę, że już dobrze wiesz co masz robić.
- Bardzo śmieszne, po prostu wiedziałem co będziesz chciał powiedzieć.
- Wiem wiem, ale musisz poczekać nad badaniami lubię pracować sam.
- Rozumiem mnie i tak to nudzi, wykańcza mnie tylko to czekanie.
- Dasz radę ja lecę. Trzymaj się!
- Dobra, to ja idę czekać do siebie. Dzięki za akcję!

