wtorek, 19 maja 2015

#50 Pustka

"Nalewając pamiętaj by przestać..."



Zadaj sobie pytanie. Gdzie podziało się prawdziwe słońce? Gdzie słońce z tamtych lat? Nie ma na nie odpowiedzi. Narzucają się jednak dwa pewne słowa. Kraina Ciemności. Przyczyna problemu jest zatem pewna. Od dawna zapowiada się walka. Co jednak się dzieje? Nic się nie dzieje. Czemu? Z Bomim dzieje się coś dziwnego. Minęło już tyle czasu od naszej pierwszej rozmowy na temat sztucznego słońca i spisku ciemnych. Gdy mi o tym powiedział, gdy powiedział, że to ja będę miał walczyć myślałem, że to już, że walka czeka mnie za chwilę. Czas jednak mijał, ja nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Nie wiedziałem gdzie mam znieść jajo. Czekałem i czekałem. Nic się działo. W końcu zwinęliśmy tą pieprzoną miksturę wiedźmie co miało przyspieszyć badania tego sztucznego słońca i pomóc w obmyśleniu sprytnego planu na tę walką. I tak do tej pory nic się nie stało. Tylko czemu? Bomi był przerażony gdy mówił mi o odkrytym zagrożeniu. Wskazywało to, że zacznie działać szybko, a on nie spieszy się wcale. O ile w ogóle coś w tym kierunku robi. Jego podejrzane zachowanie mnie niepokoi. W szczególności to dziwne jego dziwne kręcenie i plączący się język w momencie gdy pytam o paczkę dostarczoną przez człowieka z łodzi. On nigdy taki nie był a tutaj ewidentnie coś ukrywa. No ale dobra może nie chce o tym mówić. Tylko czemu ostatnio w lesie nie powiedział ani słowa o naszej misji. Nawet przez chwilę nie poruszył tematu ratowania fortecy i sztucznego słońca. Mam dziwne wrażenie, że on o tym zapomniał. Jego dziwne zachowanie daje mi dziwne poczucie, że sztuczne słońce i żadne zagrożenie ze strony ciemnych nawet nie istnieje. Nie mam pojęcia czemu Bomi miał by to wszystko wymyślić, czemu miał by mnie straszyć. Jedyne co przychodzi mi do głowy to, że chciał bym dął mu spokój. Kiedyś widywaliśmy się codziennie. Teraz po tej akcji prosił bym dał mu czas żeby mógł w spokoju i samotności obmyślić plan działania. Jak tak też uczyniłem. Nie przeszkadzałem mu. Strasznie się niepokoiłem, nie mogłem się doczekać ale wiedziałem, że sprawa jest na tyle dużej wagi, że nie mogę mu przeszkadzać więc siedziałem sam ze swoimi myślami i czekałem na znak do ataku. Lecz czy ja aby na pewno dałem mu czas na badania? Bo wydaje mi się, że on wcale nad żadnymi badaniami w tej sprawie nie pracuje a zajął się czymś złym, czymś o czym nie chce mi powiedzieć i czymś w czym ja po prostu bym mu strasznie przeszkadzał. Mam nadzieję, że moje obawy są nad wyrost i Bomi mnie nie oszukał. Ale skoro nawet słońce mogło być tylko pozorne to co właściwie może być jeszcze prawdziwe. W każdym razie mimo wszystko próbuję ufać Bomimu i nadal czekam by być bohaterem. W strachu.