poniedziałek, 3 sierpnia 2015

#66 Miedzie

"Gdy czas powoli zatraca wilgotnością złość..."



Jak miło móc spokojnie przechadzać się po mieście. W cale mi się nie nudzi mogę sobie tak chodzić sam i nigdy nie poczuję znużenia. Nawet już nie mam ochoty czekać na znak do ratowania świata. To nie jest tak, że ja lubię coś robić, kogoś ratować albo ratować wszystkich, robić jakieś zadania misje. Ja naprawdę umiem po prostu iść spacerkiem po fortecy wieczorem i na prawdę nie rozglądam się żeby wypatrzeć coś co dało by mi jakieś zajęcie, nie szukam żadnych niebezpiecznym sytuacji czy ludzi do ratowania. Wcale nie chcę i nie potrzebuję być bohaterem. Może to złudzenie bo zawsze kogoś ratuję jak zdarzy się okazja ale no przecież okazja czyni złodzieja no i co mam zrobić jak znajdę kogoś kto może potrzebować pomocy no to już przekonam tego człowieka, żeby zechciał mojej pomocy. Wcale się jakoś specjalnie nie oferuję po prostu nakłaniam bo lubię pomagać. To chyba nie jest takie trudne do zrozumienia. Zresztą no na bycie prawdziwym bohaterem nawet nie mam żadnej specjalnej super ksywki. Jak to by brzmiało gdyby ludzie mówili albo nie wiem pisali coś o superbohaterze Edim Restinpis. Przecież to absolutnie nie brzmi jak imię dla superbohatera więc nawet jeśli w to nie wierzysz to ja wcale nie staram się nim być. No chyba, że na przykład wymyślił bym jakiś fajny pseudonim dla siebie jako superbohatera. Ale nie nie nie no i tak ja już nie chcę być superbohaterem. Choć jakby może pomyślę bo czemu nie można tak dla zabawy po prostu sobie wymyślić jakiś pseudonim więc to nie znaczy od razu, że bym chciał go na poważnie używać jako superbohater. Wymyślę sobie tak po prostu. Tylko jaki. Hmmm. To musi być coś, że jak kogoś uratuję i się przedstawię to żeby było kompletne zaskoczenie jak to jest fajnie. Żeby ta uratowana osoba potem opowiadając to czuła taką dumę wymawiając tą ksywkę. Żeby inni jej zazdrościli takiego superbohatera. Coś budzącego uczucie skrajnej zajebistości. To musi być tak zajebiście brzmiące jak Jagoda. Może Malina. Nieee. To nie może brzmieć jak pseudonim z rynsztoka albo osiedla to musi budzić szacunek i zaufanie a nie strach i zażenowanie. Więc może lepiej unikać jedno wyrazowego zwrotu. Niech to przy okazji stanowi już jakieś określenie. Fajnie jak by nawiązywało jakoś do mojego prawdziwego imienia. Ale no Edi, jak to wpasować w superbohaterskość. W sumie można by dać też coś z Jagody. Fajnie brzmiało by słowo super. Choć nie to za bardzo oklepane. W sumie przecież Jagoda jest super to pewnego rodzaju synonim superowości. Więc nie super tylko Jagoda i Edi. Taaaak już wiem. Jagodowy Edi! Świetne, wyśmienite, pyszne superowe! Teraz mogę zostać prawdziwym superbohaterem z krwi i kości! Znaczy nie, że chcę ja po prostu mogę to co innego. O nie ktoś wpadł jedną nogą w szczelinę w chodniku trzeba mu pomóc! Jagodowy Edi na ratunek! Bieg, bieg, bieg!
- Witaj! Jestem Jagodowy Edi i przybyłem by się uratować.
- Och dziękuję Ci bardzo superbohaterze. Była bym wdzięczna gdybyś mógł odsunąć trochę tą płytkę.
- Oczywiście, że to zrobię. Jagodowy Edi do dzieła! AAAAAAAAAA! Moc przesuwania aktywowana! AAAAAAAA! Pach zrobione! Możesz spokojnie wyciągnąć nogę.
- Dziękuję Ci bardzo...
- Jagodowy Edi!
- Dziękuję Ci bardzo Jagodowy Edi.
- Nie ma za co. To mój obowiązek.
- Jesteś superbohaterem?
- Nie nie. To tylko tak z pomocy, że lubię pomagać znaczy się. To nie jest tak, że chcę być superbohaterem.
- Mhm. Wydaję mi się, że jednak chcesz. 
- Ciii to tajemnica. 
- A rozumiem. Nikomu nie powiem. 
- Znaczy nie no możesz opowiadać, że cię uratowałem. Tylko pamiętaj, że Jagodowy Edi. Fajnie co?
- No tak w miarę fajnie no.
- Cieszę się, że się podoba. Będę największym superbohaterem! Znaczy nie żebym chciał.
- Jeszcze raz dziękuję. Muszę iść bardzo się śpieszę. 
- Dobrze. A mogę tylko wiedzieć kogo uratowałem. Prowadzę dzienniczek.
- Mariola.
- OK. Jagodowy Edi!