"Trudy decyzyjności w obrębie tragiczności..."
No po prostu nie mogę w to uwierzyć. Jak wszyscy w lecznicy mogą tak bać się tego idioty i myśleć, że zorientował by się, że to zastrzyk sprawił, że pani Susłak umarła a nie naturalna przyczyna. Przecież to nie ma najmniejszego sensu nawet nie musiał by jej potem zobaczyć, umarła i już. Jak można pozwolić, żeby niewinna osoba się tak męczyła. I jeszcze moja własna matka jest w to zamieszana. Nie znam doktora Furmana może wcale nie jest najbardziej dobrą osobą no ale moja mama przecież normalnie muchy by nie skrzywdziła a w pacy pozwala na takie rzeczy. Ja nie mogę nawet myśleć o tym, co dzieje się tej kobiecie. O matko przecież jestem bohaterem. Znaczy no może raczej chciałbym być no ale chęci są najważniejsze i chyba dobrze mi to idzie póki co. Jeśli ja jej nie uratuję to kto inny to zrobi? Na pewno nie ta zwyrodniała lecznica. Pani Susłak nie może się już męczyć ani dnia dużej! No tak ale przecież żeby ją uratować musiał bym dać jej zastrzyk, czyli właściwie sam ją zabić. Czy ja jestem gotów aby zabić człowieka, żeby go ratować? Jak to w ogóle brzmi, przecież to straszne. Z drugiej strony nie mogę pozwolić by dalej cierpiała a zastrzyk to jedyna opcja by to przerwać. O nie to skrajnie trudna decyzja. A co jak mama ma rację, co ja faktycznie to sprawa, której nie można ruszyć, co jeśli potem stanie się coś złego? Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek zorientował się, że śmierć nastąpiła w wyniku zastrzyku jeśli zrobię to po cichu a już tym bardziej ten deps, ale co jeśli nie mam racji? Może lepiej zostać w pokoju i nic z tym nie robić? Ale jak mam żyć z wiedzą, że pani Susłak cierpi. To straszne. Co powinienem zrobić?
Wybierz co powinien zrobić Edi:



