"Odwaga światłością nawet w chwili zawahania..."
Muszę to zrobić, nie mogę pozwolić biednej staruszce cierpieć. Czuję wewnątrz, że ona bardzo chce zostać uśpiona. Przecież każdy by tego chciał w takiej sytuacji. Nie może nic mówić, jest tylko bita pozbawiona już całkowicie ludzkiej godności. To najwyższy czas by ulżyć jej cierpieniom. Trzeba być bohaterem nawet w chwili, gdy rozwiązaniem jest zabicie osoby, której chce się pomóc. Nie ma innego wyjścia. Pora zakraść się do lecznicy. Na szczęście już się ściemnia. Zanim dotrę na miejsce to będzie już zupełnie ciemno. Nic nie może pójść nie tak, nie ma opcji żeby ktoś zobaczył mnie w kompletnych ciemnościach jakie będą panować w lecznicy. Muszę zabrać ze sobą świeczkę. W drogę.
-Mamo wychodzę!
-Gdzie ty idziesz o tej godzinie?
-Przejść się tylko.
-No dobrze ale pamiętaj, żebyś nie próbował pakować rąk w nieswoje sprawy. Przeraziłeś mnie ostatnią rozmową.
-Spokojnie mamo, nie mam zamiaru nic robić. Po prostu chce się przejść.
-Nie wiem czy ci ufać ale no dobrze mam nadzieję, że mnie nie okłamujesz.
Przecież nie mogłem jej nie okłamać skoro to ma być tajna misja. Ach jeszcze mi za to podziękuje. Nie docenia moich umiejętności nawet nie wie ile bohaterskich czynów już zrobiłem i co jeszcze mnie czeka. Nie mogę jej tego uświadomić. Taki już los bohatera. Nie można się wszystkim chwalić choć czasem po prostu masz ochotę z kimś o tym porozmawiać, żeby nie musieć tego tłumić sam w sobie. Nic na to nie mogę poradzić. Eh po co ja idę pieszo skoro mogę użyć fletu. Czemu nadal o tym zapominam. Gramy! No to jestem na miejscu. Którędy by się tutaj wkraść. Musze poszukać okna pani Susłak najprościej będzie wejść prosto do jej sali. Powinno być na parterze z tego co słyszałem. Z tej strony jej nie widzę, zajrzę z tyłu. O nie to strażnicy. Musze się szybko gdzieś ukryć. Studnia, tak jest tu mnie nie zobaczą. Ale tu cuchnie, chyba jest już nie używana. Oby szybko przeszli i nie zaczęli się kręcić w okolicy. Czy muszą gadać akurat tutaj, już nie mam siły się trzymać, zaraz spadnę. No dalej idźcie stąd. Wreszcie. Zajrzę do okien z tyłu. O matko fuj co oni mu robią z brzuchem. No jest pani Susłak. Jak ona strasznie wygląda co ten psychopata z nią zrobił. Zaczynam się denerwować, ręce mi się pocą, serce mi mocniej bije. Przecież za chwilę zabiję człowieka, żeby mu pomóc. Wdech. Wchodzę. Dzień dobry pani Susłak. Już pani pomagam, niech się pani o nic nie martwi cierpienie wkrótce się zakończy. Mam nadzieję, że tego pani właśnie chce. Gdzie ja tu znajdę płyn do usypiania człowieka przecież jest tu pełno pojemniczków ja się kompletnie na tym nie znam. Czy nie mogło to być jakoś prościej podpisane. Zaraz, chwila. Jest jedna napełniona strzykawka. Nie wiem czemu ale mam przeczucie, że to może byś właśnie to. Pewnie doktor nie raz już się zastanawiał nad zrobieniem tego i zostawił napełnioną strzykawkę w razie zdecydował by się na zrobienie tego, żeby ewentualnie nie zdążyć się wycofać, albo chciał to zrobić ale nie zdążył przed nadejściem tego depsa. Hmm. On mógł zobaczyć doktora z tą strzykawką i zakazać mu tego wstrzyknąć. Teraz rozumiem. To po tym miał by się zorientować, że został wykonany usypiający zastrzyk. Muszę znaleźć inny płyn w tym samym niebieskim kolorze i po wykonaniu zastrzyku napełnić nim strzykawkę z powrotem. Czemu oni na to nie wpadli. Widać, że nie każdy jest w stanie myśleć w strachu. No jest i płyn na podmiankę nikt nie powinien się zorientować, przecież nie sprawdzą do potem na kimś. A po za tym może to jest ten sam płyn. Choć nie, wtedy opakowanie nie było by pełne. Zaraz będę musiał dolać do niego wody bo jeszcze wpadnę po tym, że jest nabrana nowa dawka. No dobrze to wszystko jest jasne. Pani Susłak pani koszmar właśnie się kończy. Niech spoczywa pani w pokoju. No to do dzieła. Strzyk. Ufff nie wierzę, zrobiłem to. Dobra napełnię strzykawkę i pojemniczek i lecę. Misja została zakończona. Mam tylko nadzieję, że to była dobra substancja. Żegnam pani Susłak, dobranoc na wieki.

