"Zostaw to bo przecież to nie ma sensu..."
Czasami mam ochotkę wysadzić to wszystko w drobny mak. Ot tak po prostu zwyczajnie. Co, nie wolno mi? Taka jest moja reakcja na to co mi się nie podoba. Wysadzam to w piździec. Po co mam uderzać pięścią w ścianę, skoro to zepsuje moją ścianę a ścierwo i tak dalej będzie stać lub chodzić. Ja wolę działać u źródła i jeśli trzeba nie szczędzę ładunków wybuchowych. Poznałem te metody na delegacji do... eeee nie pamiętam. Ale wystrzałowy musiał być ten ich bóg. Od tamtej pory zawsze noszę przy pasku bombę. Tylko to małe cudeńko sprawia, że jestem spokojniejszy. Ma to bardzo pozytywnie skutki. Jestem człowiekiem, którego dotychczas denerwowało dosłownie wszystko. Teraz oczywiście też tak jest. Wszystkiego nienawidzę. Ale odkąd mam przy sobie bombę jakoś wzbiera się we mnie mniejsza agresja. Ciężko mi się tak konkretnie naładować skoro wiem, że jeśli już mnie naprawdę bardzo coś wkurzy to po prostu będę mógł sięgnąć ręką do paska uruchomić moją małą przyjaciółkę zostawić ją i spokojnie wyjść z punktu skrajnej irytacji wiedząc, że już za momencik ona rozwiąże mój problem. To jest naprawdę wspaniałe. Nigdy nienawidziłem mojej nienawiści do wszystkiego. Były z tym same problemy. Nie potrafiłem korzystać z życia tak jak inni bo cały czas gdy oni się bawili ja chodziłem poirytowany i wściekły na wszystko wokół co wzbudzało we mnie kolejną agresję i tak cały czas. Stawałem się jednym wielkim kłębkiem nerwów. Nie wiedziałem jak mam sobie z tym radzić. Było mi bardzo bardzo ciężko. Problemy bez rozwiązania zawsze działają na ciebie jak ta płachta na przysłowiowego byka. Nawet nie wiesz jak ja się wściekałem. Piana z ryja można powiedzieć. Dławiłem się żółcią. Teraz przypominam sobie wszystkie rzeczy, który wtedy doprowadziły mnie do granic wytrzymałości i uspokajam się myślą, że jeśli tylko coś z tych rzeczy choć raz i nawet bardzo delikatnie mnie podkurwi to przeleje się ziarnko goryczy i przechyli się szala równowagi i nadejdzie zadość uczynienie za wyrządzone szkody na mojej psychice i będzie piękne, wzruszające bum. Jak ja to zwykłem nazywać wybuch pokoju i ambicji. Lista rzeczy, które mnie wnerwiają jest dość długa i tak długo by ją wymieniać, że szkoda na to czasu bo tylko się wścieknę i będzie po sprawie! No i już się gorączkuję na samą myśl! Nie mogę! Nie mogę do ciężkiej cholery o tym myśleć! No i się wkurwiłem! I jest po mnie. I nie chciałem ale teraz muszę to zrobić bo mnie strzeli. Proszę bardzo top ten rzeczy, które mnie wkur... denerwują mnie. Miejsce dziesiąte przypada szpitalnym obiadom. No serio proszę państwa, bądźmy poważni. Płacimy za szpitale masę żetonów i mamy jeść to gówno!? No do ciężkiej nędzy nawet mój pies nie chce tego waszego pseudo żarcia. Nie chcę się wpierdalać do gotowania ale rosół to chyba kurwa z samej wody być nie powinien a więcej mięsa niż w tym waszym gotowanym ścierwie obok ziemniaka to jest w parówkach! Na miejscu dziewiątym mój sąsiad a właściwie jego gotowanie. Panie coś ty w niedziele ugotował, ciotkę!? Cały pion zajebało smrodem! To się w ogóle dało wziąć do buzi? Ble bo się zrzygam. Miejsce ósme to dresy. Miejskie buce, chodzące cymbały, wyprane mózgi, ostateczne wcielenie zatoru umysłowego. Brawo naprawdę kurwa udowadniacie, że najgłupszy zawsze najbardziej skacze i głupota nie boli. Jakim cudem ten społeczny margines jeszcze funkcjonuje pytacie? Tylko dlatego, że dopiero odkryłem zastosowanie bomb. Miejsce siódme najgorszego człowieka jakiego poznałem. Niezła lipa. Nie rozwinę bo nie ma takich mocnych słów. Szóste to te pieprzone "balkony", na które nie da się wyjść. Po kiego grzyba okno do ziemi skoro i tak od razu jest krata. Taki niby balkon z pokoju? Serio Budowniczy. Forteca była by bez tego lepsza. I będzie. Piąte miejsce wędruje do księży na całym świecie. Po cholerę wam ta gra pozorów, pieprzona obłuda i zasrana hipokryzja, spójrzcie na inne korporacje one chociaż sprzedają coś przydanego a wy tylko ogłupiacie i wciskanie ciemnotę. Przemyślcie, czy to aby na pewno są dobrze zarobione pieniądze. Wstyd tak kłamać i gwałcić. Ale i tak was wszystkich wysadzę. Strzeżcie się bomby pana, nadejdzie zadośćuczynienie. O kurwa dalej już nie mogę! Nie przejdą mi przez gardło kolejne miejsca! Dobra zrobię to wszystko szybko i biorę się za sprzątanie. Naburmuszone sprzątaczki w szkołach, otwarte studzienki, kakao z fusami i miejsce pierwsze pieprzone zasrane komary! Nawet bombą was nie załatwię wy przebrzydłe, uprzykrzające mi całe życie śmiecie! Płaczę przez was, nie śpię przez was! Jeśli znajdę na was ostateczną broń to będzie po was. Co ja mówię. W życiu jej nie znajdę. Wygińcie szmaty z igłami!

